W życiu każdego kibica, fana czy po prostu normalnego człowieka oglądającego mecze, nie ważne czy klubów czy reprezentacji, przychodzi moment, gdy za żadne skarby świata nie może wskazać faworyta jakiegoś meczu. Tak, jak już zdążyliście się domyśleć, chodzi tu o dzisiejsze starcie Realu Madryt z Manchesterem United w 1/8 finału Champions League. Podjąłem się tego ciężkiego zadania, a czy mi się udało, ocenicie sami. Zapraszam do krótkiej lektury. 
Właściwie chodzi mi o cały ten dwumecz. Tak ekscytującej, wyrównanej, budzącej skrajne emocje pary nie było dawno... Dokładnie od roku 2003, gdy w ćwierćfinale lepszą drużyną okazał się Real Madryt. Dziś są to zupełnie inne zespoły, a tamten dwumecz pamięta nikt inny, jak sir Alex Ferguson i wiecznie młody Ryan Giggs. Nadal są to drużyny naszpikowane gwiazdami światowego formatu, lecz w tym aspekcie to Królewscy mają chyba przewagę.
![]() |
| facebook.com |
![]() |
| dailymail |
Nie ma się co oszukiwać, ale Diego Lopez, to nie jest klasa Ikera Casillasa. Ba, to nie jest nawet klasa Victora Valdesa z Barcelony. 100 metrów dalej, przed atakami graczy Realu, bramki United będzie strzegł inny hiszpański bramkarz - David De Gea. Jest wychowankiem Atletico Madryt, więc motywacja na ten mecz będzie podwójna, a umiejętności ma już dużo wyższe niż golkiper Królewskich. W pojedynku "na defensywę" wygrywa tutaj Manchester United. My kibice musimy mieć jednak nadzieję, że obrona nie będzie kluczową formacją w tym meczu...
Myślę czy o niczym nie zapomniałem i... chyba zapomniałem. Nie, to nie piłkarze. Tutaj chodzi o trenerów! Dwie bardzo charyzmatyczne postaci na ławkach trenerskich, prywatnie przyjaciele, ale gdy już rozpocznie się mecz, to osobiste sympatie przejdą tu na drugi plan. Jose Mourinho pierwszy raz od kilku lat zmierzy się z niezwykle doświadczonym Szkotem - sir Alexem Fergusonem. Oceniać tych trenerów jest jeszcze trudniej niż piłkarzy. Każdy z nich, w każdej chwili może nas totalnie zaskoczyć zmianą ustawienia, czy wypowiedzią przedmeczową. Gdyby nie byli przyjaciółmi, można było by się spodziewać, że od dawna leciały by "iskry" podczas wywiadów i konferencji prasowych. Może to i lepiej, że to, co najlepsze, obaj Panowie zostawią do rozegrania piłkarzom.Mam nadzieję, że powyższa analiza, może niezbyt szczegółowa chociaż trochę jeszcze niezdecydowanym pomoże wskazać faworyta. Przynajmniej pierwszego meczu, bo do rewanżu jeszcze wiele się zmieni. W Madrycie typuję remis, oby bramkowy. Typ dwumeczu? Na to zdecydowanie za wcześnie, jednak minimalnie większe szanse daję tutaj Manchesterowi United. Może dlatego, że jest to przedstawiciel angielskiej Premier League, a może dlatego, że tak mi podpowiada logika. Wszystko przed nami!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz